poniedziałek, 12 listopada 2012
niedziela, 21 października 2012
Strasznie jest uczyć się samemu rzeczy dla wszystkich najprostszych a dla mnie najtrudniejszych. Coś co większość dostała w zasadzie bezwarunkowo, dla mnie jest (znów) nieosiągalne. Przez chwilę, jedną krótką chwilę udało mi się to złapać, ale rezygnując z rzeczy niekorzystnej musiałam zrezygnować również z tej korzystnej. Tak jak teraz na to patrzę, to zastanawiam się, czy warto było takim kosztem z tego rezygnować. Może to już idealizacja(?). Tak jak śmierć ułatwia idealizowanie, tak samo chyba robi to czas. Tak mi się wydaje. A przynajmniej tak teraz to widzę, chociaż obraz mam dość spaczony.
Ironia losu polega na tym, że chociaż najbardziej boimy się, że powtórzymy błędy rodziców, rodziny.. że to te błędy nas w jakiś sposób skrzywdziły, to właśnie tak się często dzieje, że robimy to samo. Nie wiem gdzie wtedy jest instynkt samozachowawczy, ale paradoksalnie polega to chyba na tym, że sytuacje z domu rodzinnego są nam najbardziej, najlepiej i najdłużej znane, co sprawia że wydają się stosunkowo bezpieczne.. chociaż to samo się wyklucza to jest w tym jakiś chory sens. Tyle że nawet do tego nie mam jak się odnieść.
Nie mam celu, więc po co szukać drogi.
Ironia losu polega na tym, że chociaż najbardziej boimy się, że powtórzymy błędy rodziców, rodziny.. że to te błędy nas w jakiś sposób skrzywdziły, to właśnie tak się często dzieje, że robimy to samo. Nie wiem gdzie wtedy jest instynkt samozachowawczy, ale paradoksalnie polega to chyba na tym, że sytuacje z domu rodzinnego są nam najbardziej, najlepiej i najdłużej znane, co sprawia że wydają się stosunkowo bezpieczne.. chociaż to samo się wyklucza to jest w tym jakiś chory sens. Tyle że nawet do tego nie mam jak się odnieść.
Nie mam celu, więc po co szukać drogi.
niedziela, 7 października 2012
piątek, 7 września 2012
wtorek, 28 sierpnia 2012
piątek, 10 sierpnia 2012
Na wiele rzeczy nie mam wpływu, chociaż bardzo bym chciała. Tak samo jak nie można cofnąć wcześniejszych decyzji, działań. Własnych działań, które na daną chwilę wydają się najbardziej odpowiednie. Dopiero w świetle innych wydarzeń okazuje się jak bardzo nasze wybory były trafne. Czasem potrzeba na to zaledwie kilku dni, a czasem kilku długich lat. A wnioski wcale nie są pozytywne, szczerze mówiąc nie są też obiektywne. Są po prostu własne. I potrafią bardzo wpłynąć na życie codzienne.
Nie wierzę w szczęśliwe zakończenia, bo co to właściwie jest? Z jakiej perspektywy to oceniać.. i ile czasu odczekać, żeby wystarczająco wygładzić krawędzie? Tak naprawdę każde zakończenie jest i dobre i złe jednocześnie, wszystko zależy od perspektywy. WSZYSTKO.
Na to co mam i mogę mieć też patrzę z określonej perspektywy, która wcale nie jest dobra, jest po prostu moja. I nie oznacza to, że ją lubię czy akceptuję. Wręcz przeciwnie, cały czas się buntuję przeciwko niej, ale niestety nadal jest silniejsza.
Nie wierzę w szczęśliwe zakończenia, bo co to właściwie jest? Z jakiej perspektywy to oceniać.. i ile czasu odczekać, żeby wystarczająco wygładzić krawędzie? Tak naprawdę każde zakończenie jest i dobre i złe jednocześnie, wszystko zależy od perspektywy. WSZYSTKO.
Na to co mam i mogę mieć też patrzę z określonej perspektywy, która wcale nie jest dobra, jest po prostu moja. I nie oznacza to, że ją lubię czy akceptuję. Wręcz przeciwnie, cały czas się buntuję przeciwko niej, ale niestety nadal jest silniejsza.
czwartek, 9 sierpnia 2012
For each forgotten kiss
for all the memories
for all the times in love
said all we had to say
you played your part so well
a modern Romeo
you came on Cupid's wings
and then you flew away
When you touched my face
When you call my name
I'm burned with desire
When you touched my face
When you call my name
I'm burned with desire
But you left me in the rain
For every sleepless night
Forever in your arms
For every hour spent
lost in the memory
you broke your promises
no shame and no regrets
you burned the bridges to
an endless mystery
But you left me in the rain
for all the memories
for all the times in love
said all we had to say
you played your part so well
a modern Romeo
you came on Cupid's wings
and then you flew away
When you touched my face
When you call my name
I'm burned with desire
When you touched my face
When you call my name
I'm burned with desire
But you left me in the rain
For every sleepless night
Forever in your arms
For every hour spent
lost in the memory
you broke your promises
no shame and no regrets
you burned the bridges to
an endless mystery
But you left me in the rain
wtorek, 3 lipca 2012
poniedziałek, 2 lipca 2012
..ale zmiana nie nadchodzi, niczym nie zaskakuje. Jej brak coraz bardziej wciska w ziemię, pogrąża, dołuje. To się chyba nazywa tchórzostwo. Łączy się z egoizmem. Tworzy zabójczą mieszankę. Bezsensowny strach, jeszcze bardziej bezsensowne ciche i chore życzenie.
Dlaczego tak wielu tak bardzo chce mnie zmienić. To ludzie zrobili ze mnie kogoś takiego, teraz ludzie chcą mnie zmieniać. I jeszcze myślą, że mi jest tak cudownie.
Wolę zwiedzać wszechświat z małym księciem.
Dlaczego tak wielu tak bardzo chce mnie zmienić. To ludzie zrobili ze mnie kogoś takiego, teraz ludzie chcą mnie zmieniać. I jeszcze myślą, że mi jest tak cudownie.
Wolę zwiedzać wszechświat z małym księciem.
niedziela, 17 czerwca 2012
wtorek, 5 czerwca 2012
piątek, 1 czerwca 2012
Ironia, sarkazm.. w gruncie rzeczy samotność. To jedyne rozwiązanie? Bo przestaje działać. Już nie wygładza świata jak kiedyś.
Opinie, przekonania, wrażenia, pozory. Tak łatwo jest oszukać ludzi, trudniej samego siebie. A potem trzeba się ogarniać na ulicy i patrzeć w ziemię.
'I wszyscy myślą, że nic cię nie rusza.'
Opinie, przekonania, wrażenia, pozory. Tak łatwo jest oszukać ludzi, trudniej samego siebie. A potem trzeba się ogarniać na ulicy i patrzeć w ziemię.
'I wszyscy myślą, że nic cię nie rusza.'
poniedziałek, 21 maja 2012
czwartek, 17 maja 2012
piątek, 11 maja 2012
piątek, 27 kwietnia 2012
Kończąc drinka stwierdzam, że tak samo jak on, kończy się moja wiara w ludzi. Może już dawno się skończyła, tylko to na tyle smutne, że ciężko się przyznać przed samą sobą. W końcu też jestem człowiekiem. W końcu wiele drinków już skończyłam. Próbując na nowo odbudowywać to, w co staram się wierzyć, bo z czasem chyba wierzę coraz mniej, coraz bardziej wpadam w nałóg. Uzależniam się od ludzi, a oni mnie zabijają. Tak samo jak papierosy, tak samo jak alkohol, tak samo jak narkotyk.
Słodki paradoks, nie ufać.. a jednak ufać tak bardzo, a raczej chcieć ufać tak bardzo. Nie lubię ludzi, a z drugiej strony tak bardzo ich potrzebuje. Nie lubię.
Słodki paradoks, nie ufać.. a jednak ufać tak bardzo, a raczej chcieć ufać tak bardzo. Nie lubię ludzi, a z drugiej strony tak bardzo ich potrzebuje. Nie lubię.
niedziela, 22 kwietnia 2012
wtorek, 17 kwietnia 2012
czwartek, 12 kwietnia 2012
niedziela, 1 kwietnia 2012
"If you hear a voice
In the middle of the night
Saying it'll be alright
It will be me...
If you feel a hand
Guiding you alone
When the path seems wrong
It will be me...
There is no mountains that I can't climb
For you I'd swim through the rivers of time
As you go your way and I go mine
A light will shine
And it will be me...
If there is a key that goes to your heart
A special part
It will be me...
If you need a friend
Call out to the wind
To hold you again
It will be me...
Oh how the world seems so unfair
Creating a love that cannot be shared
As you go your way and I go mine
A light will shine
And it will be me
Past the ever after theres's a place for two
In your tears of laughter
I'll be there for you
In the sun and the moon
In the land and the sea
Look all around you
It will be me...
There is no mountains that I can't climb
For you I'd swim through the rivers of time
As you go your way and I go mine
A light will shine
And it will be me..."
In the middle of the night
Saying it'll be alright
It will be me...
If you feel a hand
Guiding you alone
When the path seems wrong
It will be me...
There is no mountains that I can't climb
For you I'd swim through the rivers of time
As you go your way and I go mine
A light will shine
And it will be me...
If there is a key that goes to your heart
A special part
It will be me...
If you need a friend
Call out to the wind
To hold you again
It will be me...
Oh how the world seems so unfair
Creating a love that cannot be shared
As you go your way and I go mine
A light will shine
And it will be me
Past the ever after theres's a place for two
In your tears of laughter
I'll be there for you
In the sun and the moon
In the land and the sea
Look all around you
It will be me...
There is no mountains that I can't climb
For you I'd swim through the rivers of time
As you go your way and I go mine
A light will shine
And it will be me..."
sobota, 24 marca 2012
wtorek, 20 marca 2012
czwartek, 15 marca 2012
Rozstając się z jedną osobą, tylko pozornie rozstajemy się z
jedną. Ta jedna była związana z kilkoma innymi, z którymi też coś mnie łączyło.
Początkowo nie chciałam do tego wracać, nie chciałam o tym myśleć, uważałam to
za jakieś własne urojenia.. Ale dziś, siedząc po ciemku, z eot7 w uszach
dotarło do mnie coś więcej. Doszło do głosu to co chciałam ukryć. A najgorsze w
tym wszystkim jest to, że tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Może
nie całkiem chodzi o samą rozmowę, ale mam wrażenie, że nikt mnie nie zrozumie
i od pewnego czasu mnie to niszczy. Mam ochotę zamknąć się gdzieś, gdzie nikt
mnie nie znajdzie i poczekać aż mi przejdzie, aż wszystko wróci do normy.
Zasnąć i obudzić się jak wszystko się skończy. Jak burza w mojej głowie
ucichnie. I nie będę musiała odwracać twarzy w drugim kierunku, żeby nikt nie
widział że płaczę.
Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mnie z nimi
łączy, kim dla mnie byli. Jak bardzo mi ich brakuje. Kim mam ich, go zastąpić?
Czy to w ogóle potrzebne? Możliwe? Nasuwa mi się pytanie kto w takim razie był
ważniejszy, bo to co teraz czuje mnie po prostu zadziwia. Tęsknie za czymś o
czym wcześniej nie myślałam nawet że jest aż tak istotne. W zasadzie nawet nie
wiedziałam że to mam, dopiero jak to straciłam, okazało się że było i jak było
ważne. Ile spokoju mi dawało. Beznadziejna jest ta pustka, teraz dopiero widzę
ile daje jej zapełnienie. Jak zapełnić ją na nowo? Jak?
Teraz sobie myślę, że gdybym miała tę wiedzę wtedy, to może
zrobiłabym wszystko całkiem inaczej. Ale nie wiedziałam, że to aż tyle dla mnie
znaczy, nie wiedziałam! I teraz nie dość, że sama ze sobą nie mogę sobie poradzić,
to jeszcze jestem problemem dla innych, dla których nigdy nie chciałam taka
być. Co robić w takiej sytuacji? Kto odda mi mój spokój? Tym razem na o wiele dłuższy
czas?
Gdzie jesteś?
Może szukam nie tego co powinnam. Przecież ja nawet nie wiem
jak powinna wyglądać normalna rodzina.
wtorek, 13 marca 2012
sobota, 10 marca 2012
środa, 7 marca 2012
niedziela, 4 marca 2012
Nie wiem jak to zrobiłaś. I nie chce wiedzieć ani nigdy tego sprawdzać. Nigdy nie chcę się dowiedzieć jak to jest. To egoistyczne, wiem.
Jak to jest kiedy jest za bardzo?
Kiedy kochasz tak bardzo, że jesteś w stanie zamienić siebie na kogoś innego, patrząc na to z boku. Kiedy wolisz zostać samemu niż w jakiś sposób unieszczęśliwić drugą osobę, chociaż nie wyobrażasz sobie własnego życia bez niej.
Jak to jest kiedy jest za bardzo?
Kiedy kochasz tak bardzo, że jesteś w stanie zamienić siebie na kogoś innego, patrząc na to z boku. Kiedy wolisz zostać samemu niż w jakiś sposób unieszczęśliwić drugą osobę, chociaż nie wyobrażasz sobie własnego życia bez niej.
wtorek, 21 lutego 2012
środa, 15 lutego 2012
Boję się jej. Uskrzydla i podcina skrzydła jednocześnie, unosi i wbija w ziemię. Uzależnia jak narkotyk, zmienia psychikę, wpływa na myśli. Obezwładnia. Zajmuje tak dużo miejsca, że brakuje go dla innych. Dwie skrajności w jednym, wybuchowa mieszanka, nawet jak dla mnie. Bomba z opóźnionym zapłonem, bo to, że wybuchnie wiadomo na pewno, pytanie tylko kiedy. I kolejne pytanie, gdzie w tym wszystkim jestem ja? Powinno mi siebie brakować?
I udajesz, że wszystko wiesz, że nic Cię nie zaskoczy. Nawet zaczynasz w to wierzyć, bo tak jest przecież łatwiej. Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. I powtarzasz tą swoją prawdę tyle razy, ile razy masz o jedną chwilę za dużo żeby pomyśleć. Kiedy myśli nie idą w tym kierunku w którym chcesz, tylko w tym w który same chcą.
Jak noc i dzień, razem, na przemian.
Jak księżyc, który wygląda jak słońce.
"Twoja podświadomość jest tak popierdolona, że
lepiej jak ją schowasz. "
ALE JAK?
I udajesz, że wszystko wiesz, że nic Cię nie zaskoczy. Nawet zaczynasz w to wierzyć, bo tak jest przecież łatwiej. Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. I powtarzasz tą swoją prawdę tyle razy, ile razy masz o jedną chwilę za dużo żeby pomyśleć. Kiedy myśli nie idą w tym kierunku w którym chcesz, tylko w tym w który same chcą.
Jak noc i dzień, razem, na przemian.
Jak księżyc, który wygląda jak słońce.
"Twoja podświadomość jest tak popierdolona, że
lepiej jak ją schowasz. "
ALE JAK?
środa, 1 lutego 2012
niedziela, 29 stycznia 2012
Z zasady uwielbiam spać, uwielbiam śnić, ale czasem są takie sny, które zapadają w pamięć na całe życie. Kiedy budzisz się, dziękujesz Bogu, że to tylko sen i płaczesz. Znowu dziękujesz, dalej płaczesz i dociera do Ciebie powaga sytuacji i jej ogrom. Przecież tak mogło być naprawdę. Przecież to nie musiał być sen, z resztą był taki realny. Taki przerażający.
Nigdy nie chcę przeżywać tego naprawdę, w rzeczywistości. Nigdy.
Nigdy nie chcę przeżywać tego naprawdę, w rzeczywistości. Nigdy.
sobota, 28 stycznia 2012
Kiedy kogoś spotyka coś złego, jakoś nigdy tak naprawdę nas to nie dotyka. Zawsze człowiekowi wydaje sie, że złe rzeczy akurat jego nie spotkają, że złe rzeczy spotykają innych, a my będziemy wieczni, piękni, młodzi... To wszystko jest takie nierealne. W zasadzie tylko wydaje sie nierealne, a jest tak bardzo prawdziwe.
Życie jest tak ważne, tak wielkie, a jednocześnie tak kruche i słabe. Tak niewiele trzeba żeby zachwiać całą egzystencją. I to nie tylko własną.
piątek, 13 stycznia 2012
Jestem nadwrażliwym człowiekiem.[?] Człowiekiem to i może, ale czy NADwrażliwym? To brzmi jak nadmiar jakiejś substancji, która powoduje uczulenie. Może to i prawda. Zbyt duża wrażliwość w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie, strasznie utrudnia życie.
Jedni odbierają zdanie jako zdanie, jedną konkretną wypowiedź, inni każde słowo z tego zdania czują osobno, każde słowo działa w konkretny sposób. Wpływa na odczucie i decyzje.
Jedni odbierają zdanie jako zdanie, jedną konkretną wypowiedź, inni każde słowo z tego zdania czują osobno, każde słowo działa w konkretny sposób. Wpływa na odczucie i decyzje.
czwartek, 12 stycznia 2012
Tydzień temu: stoimy i czekamy na tramwaj, chowając pod pachą pewną substancję odurzającą. A to dopiero początek.
Jak by się żyło z wiedzą o tym co będzie?
Gdyby człowiek wiedział co się stanie tak jak zazwyczaj wie co się stało kiedyś? Albo gdyby można było przewinąć trochę w przód i sprawdzić subiektywną przyszłość? A jeszcze lepiej gdyby można było cofnąć się do przeszłości, nawet tej niedalekiej, co byśmy zmienili?
Jak by się żyło z wiedzą o tym co będzie?
Gdyby człowiek wiedział co się stanie tak jak zazwyczaj wie co się stało kiedyś? Albo gdyby można było przewinąć trochę w przód i sprawdzić subiektywną przyszłość? A jeszcze lepiej gdyby można było cofnąć się do przeszłości, nawet tej niedalekiej, co byśmy zmienili?
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Mały Książę
- Dzień dobry - powiedział lis.
- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.
- Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!
- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
- Jestem lisem - odpowiedział lis.
- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...
- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?
- Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?
- Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?
- Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?
- Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...
- To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...
- Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.
Lis zaciekawił się:
- Na innej planecie?
- Tak.
- A czy na tej planecie są myśliwi?
- Nie.
- To wspaniałe! A kury?
- Nie.
- Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...
Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
- Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
- To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.
W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:
- Ach, będę płakać!
- To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
- Oczywiście - odparł lis.
- Ale będziesz płakać?
- Oczywiście.
- A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.
(...)
Powrócił do lisa.
- Żegnaj - powiedział.
- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
♥
sobota, 7 stycznia 2012
Piję kakao, i tak sobie myślę o tej bajce, którą mi kiedyś opowiedziałeś. W niej też było kakao :)
Jak piórko, wystarczy mi mały podmuch i lecę zupełnie w inną stronę niż chcę. Bujam się pomiędzy jakimiś oczekiwaniami, niespełnionymi marzeniami, obietnicami. A potem spadam.
Ci co chcą jakoś potrafią mnie znaleźć.
Jak piórko, wystarczy mi mały podmuch i lecę zupełnie w inną stronę niż chcę. Bujam się pomiędzy jakimiś oczekiwaniami, niespełnionymi marzeniami, obietnicami. A potem spadam.
Ci co chcą jakoś potrafią mnie znaleźć.
piątek, 6 stycznia 2012
Dzieci są nieśmiertelne. Bez poczucia przemijania, bez kłamania, oszukiwania. Bezinteresownie dają tyle miłości i radości. Bez krępacji mówią co myślą, co czują. Nie zastanawiają się godzinami nad konsekwencjami swoich słów, po prostu mówią co myślą i już. Jak ja bym chciała tak umieć powiedzieć co myślę.
Czy składanie noworocznych postanowień jest tylko próbą stworzenia iluzji, że możemy zacząć od nowa, że możemy w jakiś sposób wydłużyć swoje życie? Ta magia, która otacza nadchodzący rok działa jakoś dziwnie na ludzi. Przecież gdyby ktoś chciał coś zmienić w życiu nie czekałby do sylwestra a wcieliłby dane postanowienie w życie z dnia na dzień. Po co się oszukiwać?
Czy składanie noworocznych postanowień jest tylko próbą stworzenia iluzji, że możemy zacząć od nowa, że możemy w jakiś sposób wydłużyć swoje życie? Ta magia, która otacza nadchodzący rok działa jakoś dziwnie na ludzi. Przecież gdyby ktoś chciał coś zmienić w życiu nie czekałby do sylwestra a wcieliłby dane postanowienie w życie z dnia na dzień. Po co się oszukiwać?
środa, 4 stycznia 2012
Jeszcze nie twoja, nie jego już.
Właśnie tak mnie naszło, przypomniało mi się, nie wiem dlaczego..
Jak wychodziliśmy przed dom latem, a zimą staliśmy na korytarzu i paliliśmy papierosa. Są takie domy do których chce się wracać nie wiadomo dlaczego, które przyciągają. Nigdy nie są one jakoś pięknie urządzone, nowoczesne, ale w jakiś sposób magiczne. Chciałabym kiedyś mieć taki dom.
Właśnie tak mnie naszło, przypomniało mi się, nie wiem dlaczego..
Jak wychodziliśmy przed dom latem, a zimą staliśmy na korytarzu i paliliśmy papierosa. Są takie domy do których chce się wracać nie wiadomo dlaczego, które przyciągają. Nigdy nie są one jakoś pięknie urządzone, nowoczesne, ale w jakiś sposób magiczne. Chciałabym kiedyś mieć taki dom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


