Dobrowolnie wpakować się w chorą sytuację to moja specjalność. Teraz zastanawiam się po co mi to było, i właściwie co z tym zrobić. Kiedy nie wie się o pewnych rzeczach łatwiej się żyje i lepiej śpi. Ja teraz spać nie mogę. Następna zdrada, mniejsza czy większa.. Teraz już nawet ta całkiem mała, może przypadkowa, działa na mnie jak największa i najgorsza. Chociaż, właściwie w jaką skalę to ująć, jak to poukładać i skąd wiedzieć która jest która? Którą trzeba wybaczyć, którą pominąć a którą nie?
Może umiem pominąć, ale czy umiem zapomnieć o niej na więcej niż kilka skradzionych chwil? Mam dość skradzionych chwil, okradam wtedy sama siebie.