Gdyby można było zabić myślami, niezłym zabójcą bym była. Cokolwiek to "niezłym" znaczy.
wtorek, 9 sierpnia 2011
piątek, 5 sierpnia 2011
czwartek, 4 sierpnia 2011

Stan upojenia alkoholowego to w zasadzie ciekawy stan umysłu. Przynajmniej mojego. Niby wszystko wtedy jest śmieszne, niby wszystko bardziej kolorowe, bardziej możliwe i mniej straszne, wtedy dopiero ostre krawędzie się wygładzają, czasem nawet za bardzo, rozmywają wręcz. Ale wystarczy niewielki gest.. w zasadzie nieistotny dla świata, głupie stwierdzenie, szybki wniosek, cokolwiek.. i nagle ze skrajności śmieszności i sympatycznego debilizmu wpada się w skrajność kompletnie czarną i smutną. W niej o wiele łatwiej o łzy, zbyt obiektywną samokrytykę i ciężki oddech. Ta czarność jednak może się odwrócić, rozjaśnić (co w zasadzie mnie bawi). Zniknąć tak samo szybko jak się pojawiła. Aby do tego doprowadzić w zasadzie też niewiele trzeba. Tyle samo co do ciemności. Taka sama droga prowadzi od jasności do ciemności co od ciemności do jasności. Zaskakuje mnie ta dwubiegunowość i możliwość błyskawicznej zmienności. Za każdym razem bardziej niż poprzednio.
środa, 3 sierpnia 2011

Właśnie odkryłam, że znowu się chowam. Chowam za głupimi żartami, za ironicznym poczuciem humoru, za wrednymi komentarzami. To jest smutne. Miałam nadzieję, że już nigdy nie będę na tyle odkryta jak jestem teraz. Na tyle bezbronna. Zaczęłam znowu budować mur, który całkiem niedawno z wielkim trudem rozebrałam. Wydaje mi się, że lepiej atakować, niż zostać zaatakowanym, a ja teraz właśnie ataku najbardziej się boję. Pomimo tego że być może nikt nie zna mojego słabego punktu, wystarczy że ja wiem, że on znowu jest. I znowu trzeba się schować. Muszę wygładzać ostre krawędzie tego co mnie otacza. Tylko że tym razem jest inaczej. Wszystko jest o wiele bardziej ostre a ja o wiele mniej potrafię się bronić. Zapomniałam jaka forma obrony jest najlepsza i jak ją stosować. Jak sobie radzić z życiem "między ludźmi"? Z tym życiem o którym się nie mówi?
Mój mur znowu będzie z jednej strony mnie chronił a z drugiej odstraszał. Chronił przed negatywnymi aspektami ale też odstraszał te pozytywne, bo kto chciałby gadać ze ścianą, która nie dość że niewiele mówi to jeszcze jak już mówi to są to same złośliwości albo głupawe żarty.. Niby nie chcę znowu taka być, ale w zasadzie nie robię nic, aby się temu sprzeciwić. Popłynę z prądem, zrobię źle, świadomie.. zupełnie świadomie, a potem.. potem ponarzekam jak bardzo jest do bani. Sama na siebie ponarzekam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)