
"Nie stój nad mym grobem i nie płacz.
Nie ma mnie tam, nie śpię"
Dziś uświadomiłam sobie, że dawno nie miałam powodu do płaczu. Paradoksalnie dziwnie jest mi obecnie płakać z takiego powodu, który dla większości ludzi byłby wystarczającym do tego bodźcem. Wcześniej płakałam z dużo bardziej błahych powodów niż teraz. I nie umiałam tego zatrzymać. Chociaż może to nie ja nie umiałam.
A teraz kiedy mogę - jest mi wstyd. Bo przez to co działo się wcześniej.. mój płacz to żaden wyznacznik. Z drugiej strony to niesamowite uczucie, kiedy okazuje się, że zapomniało się o istnieniu czegoś co tak wtedy bolało.