Z zasady uwielbiam spać, uwielbiam śnić, ale czasem są takie sny, które zapadają w pamięć na całe życie. Kiedy budzisz się, dziękujesz Bogu, że to tylko sen i płaczesz. Znowu dziękujesz, dalej płaczesz i dociera do Ciebie powaga sytuacji i jej ogrom. Przecież tak mogło być naprawdę. Przecież to nie musiał być sen, z resztą był taki realny. Taki przerażający.
Nigdy nie chcę przeżywać tego naprawdę, w rzeczywistości. Nigdy.
niedziela, 29 stycznia 2012
sobota, 28 stycznia 2012
Kiedy kogoś spotyka coś złego, jakoś nigdy tak naprawdę nas to nie dotyka. Zawsze człowiekowi wydaje sie, że złe rzeczy akurat jego nie spotkają, że złe rzeczy spotykają innych, a my będziemy wieczni, piękni, młodzi... To wszystko jest takie nierealne. W zasadzie tylko wydaje sie nierealne, a jest tak bardzo prawdziwe.
Życie jest tak ważne, tak wielkie, a jednocześnie tak kruche i słabe. Tak niewiele trzeba żeby zachwiać całą egzystencją. I to nie tylko własną.
piątek, 13 stycznia 2012
Jestem nadwrażliwym człowiekiem.[?] Człowiekiem to i może, ale czy NADwrażliwym? To brzmi jak nadmiar jakiejś substancji, która powoduje uczulenie. Może to i prawda. Zbyt duża wrażliwość w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie, strasznie utrudnia życie.
Jedni odbierają zdanie jako zdanie, jedną konkretną wypowiedź, inni każde słowo z tego zdania czują osobno, każde słowo działa w konkretny sposób. Wpływa na odczucie i decyzje.
Jedni odbierają zdanie jako zdanie, jedną konkretną wypowiedź, inni każde słowo z tego zdania czują osobno, każde słowo działa w konkretny sposób. Wpływa na odczucie i decyzje.
czwartek, 12 stycznia 2012
Tydzień temu: stoimy i czekamy na tramwaj, chowając pod pachą pewną substancję odurzającą. A to dopiero początek.
Jak by się żyło z wiedzą o tym co będzie?
Gdyby człowiek wiedział co się stanie tak jak zazwyczaj wie co się stało kiedyś? Albo gdyby można było przewinąć trochę w przód i sprawdzić subiektywną przyszłość? A jeszcze lepiej gdyby można było cofnąć się do przeszłości, nawet tej niedalekiej, co byśmy zmienili?
Jak by się żyło z wiedzą o tym co będzie?
Gdyby człowiek wiedział co się stanie tak jak zazwyczaj wie co się stało kiedyś? Albo gdyby można było przewinąć trochę w przód i sprawdzić subiektywną przyszłość? A jeszcze lepiej gdyby można było cofnąć się do przeszłości, nawet tej niedalekiej, co byśmy zmienili?
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Mały Książę
- Dzień dobry - powiedział lis.
- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.
- Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!
- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
- Jestem lisem - odpowiedział lis.
- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...
- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?
- Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?
- Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?
- Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?
- Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...
- To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...
- Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.
Lis zaciekawił się:
- Na innej planecie?
- Tak.
- A czy na tej planecie są myśliwi?
- Nie.
- To wspaniałe! A kury?
- Nie.
- Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...
Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
- Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
- To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.
W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:
- Ach, będę płakać!
- To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
- Oczywiście - odparł lis.
- Ale będziesz płakać?
- Oczywiście.
- A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.
(...)
Powrócił do lisa.
- Żegnaj - powiedział.
- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
♥
sobota, 7 stycznia 2012
Piję kakao, i tak sobie myślę o tej bajce, którą mi kiedyś opowiedziałeś. W niej też było kakao :)
Jak piórko, wystarczy mi mały podmuch i lecę zupełnie w inną stronę niż chcę. Bujam się pomiędzy jakimiś oczekiwaniami, niespełnionymi marzeniami, obietnicami. A potem spadam.
Ci co chcą jakoś potrafią mnie znaleźć.
Jak piórko, wystarczy mi mały podmuch i lecę zupełnie w inną stronę niż chcę. Bujam się pomiędzy jakimiś oczekiwaniami, niespełnionymi marzeniami, obietnicami. A potem spadam.
Ci co chcą jakoś potrafią mnie znaleźć.
piątek, 6 stycznia 2012
Dzieci są nieśmiertelne. Bez poczucia przemijania, bez kłamania, oszukiwania. Bezinteresownie dają tyle miłości i radości. Bez krępacji mówią co myślą, co czują. Nie zastanawiają się godzinami nad konsekwencjami swoich słów, po prostu mówią co myślą i już. Jak ja bym chciała tak umieć powiedzieć co myślę.
Czy składanie noworocznych postanowień jest tylko próbą stworzenia iluzji, że możemy zacząć od nowa, że możemy w jakiś sposób wydłużyć swoje życie? Ta magia, która otacza nadchodzący rok działa jakoś dziwnie na ludzi. Przecież gdyby ktoś chciał coś zmienić w życiu nie czekałby do sylwestra a wcieliłby dane postanowienie w życie z dnia na dzień. Po co się oszukiwać?
Czy składanie noworocznych postanowień jest tylko próbą stworzenia iluzji, że możemy zacząć od nowa, że możemy w jakiś sposób wydłużyć swoje życie? Ta magia, która otacza nadchodzący rok działa jakoś dziwnie na ludzi. Przecież gdyby ktoś chciał coś zmienić w życiu nie czekałby do sylwestra a wcieliłby dane postanowienie w życie z dnia na dzień. Po co się oszukiwać?
środa, 4 stycznia 2012
Jeszcze nie twoja, nie jego już.
Właśnie tak mnie naszło, przypomniało mi się, nie wiem dlaczego..
Jak wychodziliśmy przed dom latem, a zimą staliśmy na korytarzu i paliliśmy papierosa. Są takie domy do których chce się wracać nie wiadomo dlaczego, które przyciągają. Nigdy nie są one jakoś pięknie urządzone, nowoczesne, ale w jakiś sposób magiczne. Chciałabym kiedyś mieć taki dom.
Właśnie tak mnie naszło, przypomniało mi się, nie wiem dlaczego..
Jak wychodziliśmy przed dom latem, a zimą staliśmy na korytarzu i paliliśmy papierosa. Są takie domy do których chce się wracać nie wiadomo dlaczego, które przyciągają. Nigdy nie są one jakoś pięknie urządzone, nowoczesne, ale w jakiś sposób magiczne. Chciałabym kiedyś mieć taki dom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

