niedziela, 29 maja 2011

Szukam usprawiedliwienia dla samej siebie. I znajduję, tylko wcale nie czuje się z tym lepiej. Podobno Wagi pilnują sprawiedliwości i chcą aby każdy był zadowolony. Ja w zasadzie tego nie chce, bo wiem, że nigdy tak nie będzie żeby wszyscy byli zadowoleni, a jeżeli nawet bym chciała i bym się starała to zrealizować zwariowałabym. Jak dużo jestem w stanie poświęcić dla drugiej osoby? Czy w ogóle mam ochotę poświęcić cokolwiek? Czy warto?
Ludzie mnie ostatnio przerażają. Co tu dużo mówić, sama jestem człowiekiem. Czy to znaczy że przerażam sama siebie? Nie wiem, ale wiem że nie podoba mi się to w czym tkwię. Znaczy z jednej strony mi się nie podoba.. i to jest ta większa strona. Jest kilka rzeczy których mi żal. Ale jednak bardziej żal mi siebie. To jest ta sprawiedliwość?

wtorek, 24 maja 2011


Ostatnio odkryłam jak bardzo może zmienić się u człowieka jego pogląd na świat i na całe własne życie. Zaskakujące jest to, jakie czynniki prowadzą do zmieniania kolejności w hierarchii własnych wartości. I dlaczego tym powodem są tak często pieniądze. Ja rozumiem że bez pieniędzy nie da się żyć, że każdy chce mieć jako taki poziom i satysfakcje życiową. Ale ludzie! Czy nie ma już nic ważniejszego od "ile"? Banalne jest to co teraz powiem ale aby mieć to co najważniejsze nie wystarczy wyciągnąć karty kredytowej. Może jestem młoda i sama za parę lat dla pieniądza zmienię się, ale narazie jest to dla mnie dziką abstrakcją. Czy za kilka lat na pierwszą komunię trzeba będzie kupić mieszkanie w prezencie? Gdzie się podziały inne wartości? Szacunek do matki i ojca, szacunek do ludzi i ten najważniejszy szacunek do siebie? Coraz więcej błaznów mnie otacza ^^

Ciekawe co zrobię jak wygram w totka..