Szukam usprawiedliwienia dla samej siebie. I znajduję, tylko wcale nie czuje się z tym lepiej. Podobno Wagi pilnują sprawiedliwości i chcą aby każdy był zadowolony. Ja w zasadzie tego nie chce, bo wiem, że nigdy tak nie będzie żeby wszyscy byli zadowoleni, a jeżeli nawet bym chciała i bym się starała to zrealizować zwariowałabym. Jak dużo jestem w stanie poświęcić dla drugiej osoby? Czy w ogóle mam ochotę poświęcić cokolwiek? Czy warto?
Ludzie mnie ostatnio przerażają. Co tu dużo mówić, sama jestem człowiekiem. Czy to znaczy że przerażam sama siebie? Nie wiem, ale wiem że nie podoba mi się to w czym tkwię. Znaczy z jednej strony mi się nie podoba.. i to jest ta większa strona. Jest kilka rzeczy których mi żal. Ale jednak bardziej żal mi siebie. To jest ta sprawiedliwość?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz