
Ile czasu potrzeba, żeby poznać drugiego człowieka? A może raczej ile czasu potrzeba aby opadła fascynacja i aby w końcu można było popatrzeć na niego trzeźwo? W zasadzie ludzie się nie zmieniają, a ja zastanawiam się jak to jest, że dopiero po tylu dniach, tygodniach, miesiącach, latach widać to co wiać. Najzabawniejsze jest to, że widać to było już pierwszego dnia, w zasadzie jak na dłoni, tylko ta fascynacja wszystko zasłania. Z czasem, kiedy opada coraz lepiej wszystko widać i aż żal dupę ściska: JAK MOGŁAM TEGO NIE WIDZIEĆ?
Moja osobowość jest trudna. W zasadzie mogę powiedzieć, że potrzebuje tresera.. Bo.. nie chce znowu być traktowana jak słonik z porcelany. Bo.. za szybko się do tego przyzwyczajam i za mało wtedy rozumiem. Jestem niepotrzebnie izolowana. A potem, kiedy już nikt nie może z taką rozpuszczoną mną wytrzymać, jest szok. Jakby od razu nie można było mnie traktować jak człowieka. I wtedy jest problem. A po nim kolejny, bo na nowo trzeba się uczyć mnie - słonika z porcelany, który chce być człowiekiem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz