sobota, 24 marca 2012
wtorek, 20 marca 2012
czwartek, 15 marca 2012
Rozstając się z jedną osobą, tylko pozornie rozstajemy się z
jedną. Ta jedna była związana z kilkoma innymi, z którymi też coś mnie łączyło.
Początkowo nie chciałam do tego wracać, nie chciałam o tym myśleć, uważałam to
za jakieś własne urojenia.. Ale dziś, siedząc po ciemku, z eot7 w uszach
dotarło do mnie coś więcej. Doszło do głosu to co chciałam ukryć. A najgorsze w
tym wszystkim jest to, że tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Może
nie całkiem chodzi o samą rozmowę, ale mam wrażenie, że nikt mnie nie zrozumie
i od pewnego czasu mnie to niszczy. Mam ochotę zamknąć się gdzieś, gdzie nikt
mnie nie znajdzie i poczekać aż mi przejdzie, aż wszystko wróci do normy.
Zasnąć i obudzić się jak wszystko się skończy. Jak burza w mojej głowie
ucichnie. I nie będę musiała odwracać twarzy w drugim kierunku, żeby nikt nie
widział że płaczę.
Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mnie z nimi
łączy, kim dla mnie byli. Jak bardzo mi ich brakuje. Kim mam ich, go zastąpić?
Czy to w ogóle potrzebne? Możliwe? Nasuwa mi się pytanie kto w takim razie był
ważniejszy, bo to co teraz czuje mnie po prostu zadziwia. Tęsknie za czymś o
czym wcześniej nie myślałam nawet że jest aż tak istotne. W zasadzie nawet nie
wiedziałam że to mam, dopiero jak to straciłam, okazało się że było i jak było
ważne. Ile spokoju mi dawało. Beznadziejna jest ta pustka, teraz dopiero widzę
ile daje jej zapełnienie. Jak zapełnić ją na nowo? Jak?
Teraz sobie myślę, że gdybym miała tę wiedzę wtedy, to może
zrobiłabym wszystko całkiem inaczej. Ale nie wiedziałam, że to aż tyle dla mnie
znaczy, nie wiedziałam! I teraz nie dość, że sama ze sobą nie mogę sobie poradzić,
to jeszcze jestem problemem dla innych, dla których nigdy nie chciałam taka
być. Co robić w takiej sytuacji? Kto odda mi mój spokój? Tym razem na o wiele dłuższy
czas?
Gdzie jesteś?
Może szukam nie tego co powinnam. Przecież ja nawet nie wiem
jak powinna wyglądać normalna rodzina.
wtorek, 13 marca 2012
sobota, 10 marca 2012
środa, 7 marca 2012
niedziela, 4 marca 2012
Nie wiem jak to zrobiłaś. I nie chce wiedzieć ani nigdy tego sprawdzać. Nigdy nie chcę się dowiedzieć jak to jest. To egoistyczne, wiem.
Jak to jest kiedy jest za bardzo?
Kiedy kochasz tak bardzo, że jesteś w stanie zamienić siebie na kogoś innego, patrząc na to z boku. Kiedy wolisz zostać samemu niż w jakiś sposób unieszczęśliwić drugą osobę, chociaż nie wyobrażasz sobie własnego życia bez niej.
Jak to jest kiedy jest za bardzo?
Kiedy kochasz tak bardzo, że jesteś w stanie zamienić siebie na kogoś innego, patrząc na to z boku. Kiedy wolisz zostać samemu niż w jakiś sposób unieszczęśliwić drugą osobę, chociaż nie wyobrażasz sobie własnego życia bez niej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)