niedziela, 22 listopada 2009

Co się dzieje kiedy opadają emocje, kiedy miłość na całe życie przestaje być na CAŁE życie? Kiedy nie ma juz pierwiastków wywołujących ciepło.. kiedy następuje zmęczenie metalu? Ja już wiem.

piątek, 20 listopada 2009

"Dla wielu (większości) męskiej populacji, kobieta powinna prezentować się tak jak na powyższym obrazku. Piękna, seksowna pani domu, która nie za wiele mówi. Dla męskiej populacji, kobieta powinna być osobnikiem mało wymagającym a dużo dającym. Tutaj rodzi się pewien dysonans pomiędzy mną a innymi facetami (w kwestii porównawczej oczywiście). Jaki? Dla mnie kobieta powinna być…

Zacznę od rzeczy “pierwszego kontaktu”. Moje motto tyczące się kobiecego wyglądu brzmi: “Nie ma kobiet brzydkich, są tylko nie zadbane”. Dla mnie wygląd gra rolę drugorzędną. Nieważne czy ma miseczkę B czy D. To nie krowa, aby ją oceniać po wielkości biustu. Liczy się naturalność. Wracając do tego motto, czasami kobiety wręcz przesadzają z tym dbaniem o siebie. Szczególnie, jeśli chodzi o kwestie poprawy wyglądu. Kilogramy nałożonego makijażu raczej dobrze nie świadczą od danej kobiecie. Delikatny makijaż owszem, tona tapety – nie! Jak chce sobie pooglądać ładne tapety, to mogę pojechać do Castoramy. Ważne też jak się kobieta ubiera. Owszem, kobieta ubrana seksownie przykuwa wzrok, ale jeśli ta seksowność opiera się na opasce biodrowej szerokości 20cm a na górze ma niewiele zasłaniającą szmatkę to już nikły w tym seksapil. Jak dla mnie mogą to być zwyczajne jeansy jakaś bluzka i dla mnie bomba. Latem oczywiście spódniczka, byleby spódniczka nie była krótsza od majtek. Podsumowując kwestię wyglądu, wytapetowanym lalom, lub kobietom które rekompensują pusty środek wyglądem, mówię z góry dziękuję.

Charakter. To jest to, co kobieta ma najwartościowszego w sobie. Mój ideał charakterologiczny? Hmm…chciałoby się napisać charakter najbliższy mojemu, ale nie. Lubię wyzwania, pod pewnym względem lubię kobiety, które zapewnią mi jakiś wysiłek psychiczny. Oczywiście nie chodzi tutaj tylko o kwestie zdobywania. Bardziej przywiązuje uwagę na skomplikowany charakter, niż na to jak długo kobieta będzie mnie kokietować. Dla mnie osobiście najważniejsza jest komunikacja. Jako, że mój język jest raczej trudny do zrozumienia, a moje myśli są dość zawiłe, staram się otaczać ludźmi którzy będą potrafili mnie odczytać. Stąd kobieta powinna choć w pewnym stopniu mnie rozumieć a co za tym idzie, używać swoich szarych komórek nie tylko do analizowania cen w odzieżowym. Krótko mówiąc – niedostępny charakter i minimalne zrozumienie oraz dogadanie się. To są główne czynniki, które powodują że kobieta staję się moim punktem zainteresowania. I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o podstawy. Dla mnie bardziej niż intelekt, liczy się inteligencja emocjonalna. Co mi po kobiecie która ukończy renomowane szkoły, ale nie będę potrafił się z nią dogadać, nie będzie w stanie mnie zrozumieć. 

Moje wymagania są zarazem i bardzo minimalne, ale z drugiej strony bardzo wyżyłowane. Jak wiadomo, nawet najładniejsze bombki są puste w środku. Dlatego w moim uznaniu charakter ponad wszystko. Wygląd, owszem zaraz za nim. Jednak to wszystko to luźne myśli. Pod pewnym względem jest to mój wzorzec kobiety. Oczywiście marginesy wyjścia poza ów wzorzec są różnej wielkości. Pod pewnym względem wychodzę z założenia – kobieta powinna przyciągać urodą a charakterem zatrzymać."

Fox Mulder 

sobota, 14 listopada 2009

!


Słów nie trzeba.

czwartek, 12 listopada 2009

...


Czuje teraz każde słowo, każdy gest i każdą chwilę. Czuję jak każdy fragment mojego życia mnie boli. Układanka wcale nie jest układana. Wręcz odwrotnie.. Co chwile odpada jakiś element.
Płaczę sobie.

poniedziałek, 26 października 2009

Dotarło do mnie. To szczęście w nieszczęściu.
Nie musiałam uczyć się żyć na nowo.

Choć są też i złe strony. Jak zawsze i wszędzie. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Staram się szukać pozytywów w całej tej sytuacji, na siłę się staram znaleźć coś dobrego. Czasami przez chwile mi się to udaje.

Gdzie teraz jesteś?

Jan A. P. Kaczmarek - Birdson's Eyes Open

czwartek, 22 października 2009


Pierwszy raz, sama nie wiem od kiedy.. nie wiem co zrobić. Burza w mojej głowie trwa. Nie chce się skończyć. Wiatr rozsądku próbuje ją odgonić, ale inny wiatr przygania ją zpowrotem. Wiem. To paradoks. Ale w końcu paradoks to moja specjalność. Mój cień i wieczny towarzysz.Odwracam się, by spojrzeć mu w twarz, ale jestem zbyt wolna. Umyka mi. Potrzebuję sztormu. Zatopienia statku z bagażem być może złudnych nadziei. Może wtedy będę szybsza. Tylko czy nie będzie za późno.

Oczekując ode mnie czegoś na pozór tak banalnego, a nie dając mi tego samego wzamian.. Brak szczerości, otwartości.. porozumienia się w jakiejkolwiek kwestii, rozumienia słów. Ja żyję w świecie ideałów, marzeń i własnych myśli. Nie lubię narzucania się, pierszeństwa i czekania. Nienawidzę, kiedy życie mi przez palce przecieka. To wypala we mnie pozytywne emocje. Żałuje każdej zmarnowanej minuty. Siedzę i czekam. Jakby to mogło coś zmienić. Czekam nadal.. ale nic się nie zmienia. Mam takie okropne wrażenie, że to wszystko źle się skończy, o ile już się nie skończyło.. i właśnie dlatego nie widzę rezultatów. Może nie zauważyłam tego ważnego momentu.. coś przeoczyłam, przegapiłam. Chociaż było to sto razy większe i silniejsze ode mnie.. niezauważyłam.

Najgorsze jest to, że nawet nie wiem jak z tego wybrnąć. Jak wyjść, wycofać się. Jestem zamknięta w poczekalni własnego umysłu. Własnej dumy i uprzedzeń. Nie wiem czy godzina w której powinnam przejść przez drzwi już nie minęła. Nie wiem czy ktoś nie wszedł za mnie, bo się spóźniłam.Myślałam, że jak to napisze to zobaczę chociaż na 3 minuty promyki własnego słońca, ale tak się nie stało. I czekam, choć nienawdzę. Dlaczego więc nie mogę robić innych rzeczy tak samo? Robić pomimo..? Bo ta jedna wystarczająco mnie przytłacza. Bo jaki ma sens robienia czegoś z czego nie ma się satysfakcji? Jak ją znaleźć?

piątek, 25 września 2009


Jego życie było wypełnione tobą.

Bo ty byłaś jego życiem.

Podczas gdy jego śmierć była.. częścią twojego życia.

Ta część kiedyś się rozmyje. Rozdział zakończy się na tyle na ile emocje pozwolą. Na tyle na ile ludzie mogą zapomnieć to co wyryte w pamięci na zawsze. Oswoić się z tym na tyle by żyć. Przestać czuć dotyk, obecność i zapach tego co już nigdy nie wróci. Zapomnieć o negatywach i wspominać to co pozytywne.

Lubię wspominać pozytywne zapachy, smaki, melodie.. Dają mi one niesamowite ukojenie dla umysłu. Uśmiech automatycznie pojawia się na twarzy i aż chce się głębiej oddychać. To takie moje zabezpieczenie.. Tylko moje, bo nikt nie wie co dokładnie wtedy czuje.. Jakie obrazy przewijają się w mojej głowie. To jest jak nagroda. Wspomnienia. Bo jak to jest kiedy nie ma się nic? Nawet wspomnień, które można przywołać w bezsenną noc? Co wtedy robić..? 

Tylko dzięki wspomnieniom.. i tym dzięki którym one powstały jestem w stanie znosić rzeczy których nie lubię i nie potrafię zaakceptować.

środa, 23 września 2009



Człowiek we wszystkich sytuacjach dostrzega plusy i minusy. To co zyska i to co straci.. We wszystkim dopatruje się tego, co może przez to osiągnąć i zdobyć. Jakie wrażenie uzyska w oczach innych. Bezinteresownosć może i istnieje, ale już dawno została przykryta brudną stertą myśli "co ludzie powiedzą", "co będę z tego miał", "ile na tym zarobię". Byle tylko wyssać wszystko, co tylko i jak tylko można. Nie ma już nic świętego. Nic nie zasługuje na bezinteresowność, ale za to wszystko ma swoją cene. Szelest pieniądza włada światem materialnym i emocjonalnym. Bo nawet emocje straciły swoje przywileje. Jedni zgniatają drugich. Bo nawet jeśli zostali jeszcze Ci prawdziwi, to jest ich coraz mniej, bo ilość wierzących tylko w pieniądze rośnie z każdą chwilą.. miażdząc przy tym ostatnią wysepkę bezinteresownych, którzy potrafią podać rękę. Po prostu.

środa, 16 września 2009


Nie stój nad mym grobem i nie szlochaj.

Nie ma mnie tam, nie  śpię.

Jestem tysiącem podmuchów wiatru..

Jestem diamentowym skrzeniem się śniegu..

Jestem światłem słońca na dojrzałym zbożu..

Jestem delikatnym jesiennym deszczem..

Nie stój nad mym grobem i nie płacz.

Nie ma mnie tam.

wtorek, 1 września 2009

Zgubiłam bateryjkę.

Gdzieś zgubiła się moja pewność siebie. (akurat nie mam tej wspomnianej bateryjki w latarce .. i choć bym chciała to nie widzę). Ta odchodząca pewność siebie pociągnęła za sobą nadzieję. I tak zostałam sama. Kretyńskie pytanie ' wolna czy zajęta ' jeszcze nigdy nie sprawiło mi tylu trudności. Nie myślałam, że mogę się zawahać.

Nie lubię, kiedy ktoś wypowiada się na temat filmu.. nie czytając książki.Tak samo nie lubię, kiedy ktoś wypowiada się na mój temat, gówno o mnie wiedząc..

Ciągle sama siebie zadziwiam..(!) bo większym problemem dla mnie okazało się skończyć z ironią, niż z głodem nikotynowym. To dopiero IRONIA. Aż rzygać się chce.

niedziela, 26 lipca 2009

...


Są ścieżki, które nigdy nie zarosną. Nawet, gdy nie będzie ich już widać. Ścieżki będą, dopóki będą żyć ludzie, którzy o nich pamiętają. Chociaż powstaną nowe, chociaż urosną następne drzewa, są rzeczy, które nigdy się nie zmienią. Kilkunastoletnia odchłań, ani największa burza nie jest w stanie ich zmienić. Ogromny wąwóz, który daje wiarę, kiedy brakuje pomocnej dłoni. Jak most który nigdy nie zawodzi i zawsze jest otwarty. Żeby każde łzy zamieniły się w łzy szczęścia.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Takich spostrzeżeń sie nie zapomina.

Żałośnie tragiczna sytuacja. Jak łatwo jest zachwiać całym wcześniejszym przekonaniem o osobie, którą rzekomo się kocha. Jak wiele oblicz może mnieć jedna osoba znana od zawsze. Jak bardzo bolsenych oblicz.. Teraz przynajmniej wiem, jakiego błędu ja nie chcę popełnić. Wiem ile może on kosztować i jak bardzo skrzywdzić. Jak dużo czasu potrzeba, żeby odcięta gałąź odrosła, o ile odrośnie w tym samym miejscu. Liczę na to ze odrośnie wyżej, dalej.. i będzie silniejsza. Ponad najwyższą drabiną.

piątek, 5 czerwca 2009

Ku nieodwracalności


Zrozumieć mi ciężko coś, z czym spotykam się na co dzień. Jest to dla mnie tak oczywiste w teorii, a tak dalekie do osiągnięcia w praktyce. Daleko mi do ideału w tej kategorii. Daleko mi w ogóle do jakiegokolwiek ideału. Tym bardziej mnie to martwi im bardziej do mnie dociera co mogę  stracić.. Lub po prostu co tracę już w tej chwili. Nieodwracalnie. I palę za sobą mosty.
Ironia całej tej sytuacji polega na tym, że gdybym patrzyła na to z boku, oczami innej osoby.. dałabym sobie w twarz.
Czas nauczyć się wychodzenia z siebie.. i patrzeć nie tylko oczami egoistycznego dziecka, ale oczami które widzą więcej. Z dystansu i z perspektywy innych. Czas dać z siebie coś więcej niż skrawek aktualnej dobrej, ale wątpliwej woli.
I nie chcę kolejny raz sie przekonać, że dopiero po stracie można coś docenić.

środa, 20 maja 2009

Odbicie


Wszystko jest tak jak zawsze. Nic się nie zmieniło.. Jednak dostrzegasz odbijające się sytuacje, odbijające się postaci. Przeżywasz coś od początku. Znowu. A może widzisz podwójnie? Nie. Widzisz jedną rzecz, z dwoma biegunami. Widzisz odbicie. Widzisz plus i minus. Ale nigdy nie wiesz jak to się skończy. Nigdy nie widzisz ich razem. Zawsze wszystko musisz przejść osobno. Z jednego końca na drugi. Zawsze wszystko w kolejności. Bez domysłów i zakładów. Bez prawdopodobieństwa. Pojedynczo. Z upadkami i boleśnie z minusa, w kierunku ciepła i miłości pusa. Tylko, że nie zawsze jesteś w stanie sam wyciągnąć wnioski. Nawet po upadku, są rzeczy silniejsze, przez które wyciąganie wniosków jest daremne.

Zwykła, codzienna sytuacja, odbita i przekierowana z plusa na minus zmienia cały pogląd na życie. I co gorsze, nie tylko nasz pogląd. Zmienia też poglądy innych.

Taka mała, a tyle zmienia. Zmienia mój świat i jego postrzeganie o 360 stpni. Zmienie też ich świat, bo jest on związany ze mną. Wydaje się to niemożliwe, jednak ona jest silniejsza ode mnie. Jest w stanie związać moje pozytywne emocje, moje różowe spojrzenie zafarbować na kolor burzowej nocy. Pokazuje jak wiele może zdziałać.. albo pokazuje jak słaba jest moja psychika. Psychika która pozornie kocha kolory tęczy.

Jest tylko kilka nielicznych osób i sytuacji, które są w stanie zneutralizować jej działanie.