
Pierwszy raz, sama nie wiem od kiedy.. nie wiem co zrobić. Burza w mojej głowie trwa. Nie chce się skończyć. Wiatr rozsądku próbuje ją odgonić, ale inny wiatr przygania ją zpowrotem. Wiem. To paradoks. Ale w końcu paradoks to moja specjalność. Mój cień i wieczny towarzysz.Odwracam się, by spojrzeć mu w twarz, ale jestem zbyt wolna. Umyka mi. Potrzebuję sztormu. Zatopienia statku z bagażem być może złudnych nadziei. Może wtedy będę szybsza. Tylko czy nie będzie za późno.
Oczekując ode mnie czegoś na pozór tak banalnego, a nie dając mi tego samego wzamian.. Brak szczerości, otwartości.. porozumienia się w jakiejkolwiek kwestii, rozumienia słów. Ja żyję w świecie ideałów, marzeń i własnych myśli. Nie lubię narzucania się, pierszeństwa i czekania. Nienawidzę, kiedy życie mi przez palce przecieka. To wypala we mnie pozytywne emocje. Żałuje każdej zmarnowanej minuty. Siedzę i czekam. Jakby to mogło coś zmienić. Czekam nadal.. ale nic się nie zmienia. Mam takie okropne wrażenie, że to wszystko źle się skończy, o ile już się nie skończyło.. i właśnie dlatego nie widzę rezultatów. Może nie zauważyłam tego ważnego momentu.. coś przeoczyłam, przegapiłam. Chociaż było to sto razy większe i silniejsze ode mnie.. niezauważyłam.
Najgorsze jest to, że nawet nie wiem jak z tego wybrnąć. Jak wyjść, wycofać się. Jestem zamknięta w poczekalni własnego umysłu. Własnej dumy i uprzedzeń. Nie wiem czy godzina w której powinnam przejść przez drzwi już nie minęła. Nie wiem czy ktoś nie wszedł za mnie, bo się spóźniłam.Myślałam, że jak to napisze to zobaczę chociaż na 3 minuty promyki własnego słońca, ale tak się nie stało. I czekam, choć nienawdzę. Dlaczego więc nie mogę robić innych rzeczy tak samo? Robić pomimo..? Bo ta jedna wystarczająco mnie przytłacza. Bo jaki ma sens robienia czegoś z czego nie ma się satysfakcji? Jak ją znaleźć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz