
Właśnie odkryłam, że znowu się chowam. Chowam za głupimi żartami, za ironicznym poczuciem humoru, za wrednymi komentarzami. To jest smutne. Miałam nadzieję, że już nigdy nie będę na tyle odkryta jak jestem teraz. Na tyle bezbronna. Zaczęłam znowu budować mur, który całkiem niedawno z wielkim trudem rozebrałam. Wydaje mi się, że lepiej atakować, niż zostać zaatakowanym, a ja teraz właśnie ataku najbardziej się boję. Pomimo tego że być może nikt nie zna mojego słabego punktu, wystarczy że ja wiem, że on znowu jest. I znowu trzeba się schować. Muszę wygładzać ostre krawędzie tego co mnie otacza. Tylko że tym razem jest inaczej. Wszystko jest o wiele bardziej ostre a ja o wiele mniej potrafię się bronić. Zapomniałam jaka forma obrony jest najlepsza i jak ją stosować. Jak sobie radzić z życiem "między ludźmi"? Z tym życiem o którym się nie mówi?
Mój mur znowu będzie z jednej strony mnie chronił a z drugiej odstraszał. Chronił przed negatywnymi aspektami ale też odstraszał te pozytywne, bo kto chciałby gadać ze ścianą, która nie dość że niewiele mówi to jeszcze jak już mówi to są to same złośliwości albo głupawe żarty.. Niby nie chcę znowu taka być, ale w zasadzie nie robię nic, aby się temu sprzeciwić. Popłynę z prądem, zrobię źle, świadomie.. zupełnie świadomie, a potem.. potem ponarzekam jak bardzo jest do bani. Sama na siebie ponarzekam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz