
Stan upojenia alkoholowego to w zasadzie ciekawy stan umysłu. Przynajmniej mojego. Niby wszystko wtedy jest śmieszne, niby wszystko bardziej kolorowe, bardziej możliwe i mniej straszne, wtedy dopiero ostre krawędzie się wygładzają, czasem nawet za bardzo, rozmywają wręcz. Ale wystarczy niewielki gest.. w zasadzie nieistotny dla świata, głupie stwierdzenie, szybki wniosek, cokolwiek.. i nagle ze skrajności śmieszności i sympatycznego debilizmu wpada się w skrajność kompletnie czarną i smutną. W niej o wiele łatwiej o łzy, zbyt obiektywną samokrytykę i ciężki oddech. Ta czarność jednak może się odwrócić, rozjaśnić (co w zasadzie mnie bawi). Zniknąć tak samo szybko jak się pojawiła. Aby do tego doprowadzić w zasadzie też niewiele trzeba. Tyle samo co do ciemności. Taka sama droga prowadzi od jasności do ciemności co od ciemności do jasności. Zaskakuje mnie ta dwubiegunowość i możliwość błyskawicznej zmienności. Za każdym razem bardziej niż poprzednio.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz