Kończąc drinka stwierdzam, że tak samo jak on, kończy się moja wiara w ludzi. Może już dawno się skończyła, tylko to na tyle smutne, że ciężko się przyznać przed samą sobą. W końcu też jestem człowiekiem. W końcu wiele drinków już skończyłam. Próbując na nowo odbudowywać to, w co staram się wierzyć, bo z czasem chyba wierzę coraz mniej, coraz bardziej wpadam w nałóg. Uzależniam się od ludzi, a oni mnie zabijają. Tak samo jak papierosy, tak samo jak alkohol, tak samo jak narkotyk.
Słodki paradoks, nie ufać.. a jednak ufać tak bardzo, a raczej chcieć ufać tak bardzo. Nie lubię ludzi, a z drugiej strony tak bardzo ich potrzebuje. Nie lubię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz