poniedziałek, 12 maja 2014
Historia się powtarza. Może nie do końca moja, bo teraz jestem w innej roli, dokładniej tej, której nienawidziłam.
I masz. Jest. Sytuacja taka sama za jaką pół roku temu bym zabiła. Wiedząc teraz to co wiem, nie dałam się ponieść. Nie można. Przecież ktoś czeka. Ktoś wierzy, ufa, ma nadzieję, ktoś po prostu kocha.
Nic nie zrobiłam, a mimo to mam dziwne wrażenie, że nie powinnam nawet prowadzić tej rozmowy. Nie powinnam pokazywać lepszej wersji bycia. To im w niczym nie pomoże.
Od czego to zależy, że jednych ludzi obdarzamy jakimś uczuciem..? Innym niż resztę świata? I co zrobić kiedy okazuje się, że to uczucie nie było najlepiej ulokowane? Dobór wizualny jest pierwszy czy dopasowanie charakterów?
Co jest twoim największym marzeniem?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz