Głupie życzenia czasem się spełniają. Kiedy jestem w sytuacji, która z jakiegoś powodu mi się nie podoba, albo w której źle się czuję, zaczynam myśleć, że gdyby było ... (i tutaj genialne życzenie) to na pewno byłoby lepiej, prościej. Za jakiś czas (o ironio!) jestem właśnie w takiej sytuacji jaką chciałam wtedy mieć i co? i gówno. I wcale nie jest lepiej. Znowu następuje przewartościowanie, porządkowanie i zmienianie kierunku.Tyle wspomnień, tyle dźwięków, tyle miejsc, tyle czasu, tyle zawodów, tyle kłamstw i co to wszystko zmienia.
Czuję się jak zabawka na nudę, którą można odłożyć na półkę jak już się znudzi, a za jakiś czas jak już nie będzie się czego czepić znowu do niej wrócić, przy okazji za każdym razem można ją trochę bardziej zepsuć aż w końcu wyrzucić. Zaczęło się jakieś półtora roku temu, kiedy okazało się, że ktoś kto wie o mnie w zasadzie niewiele, może o mnie wiele powiedzieć. Kiedy niby nie mówi do mnie, ale mówi o mnie. Okazało się nagle, że jest kilka problemów z którymi nie dawałam i nie daję sobie rady, ale nie tylko ja. Okazało się że nie wszystko jest moją winą, okazało się że miałam rację w wielu sprawach, w których wcześniej zostałam wyśmiana. Gdyby nie to, że sprawia to w zasadzie fizyczny ból miałabym tę rację gdzieś. I nie tylko rację.
Jak często można spotkać kogoś, kto wie co chodzi mi po głowie? A jednak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz