poniedziałek, 24 lutego 2014

"Jest takie jedno pragnienie, które czasami dopada każdego z nas. Pragnienie wolności." - Zakład?

Niektórzy słyszą, ale nie słuchają. Niektórzy widzą, ale nie pytają. Jedzą ciastko i myślą tylko o sobie. To wszystko jest tak podobne, a tak różne. Te same sytuacje, te same słowa, a wszystko inaczej (?).
Czasem robimy coś, o co nigdy byśmy siebie nie posądzili. Coś co było dla nas oczywiste i proste w teorii staje się niewykonalne w praktyce. Zmienia się perspektywa. I tak zostaje. Na jakiś czas. Może zmieni się jeszcze raz.

Nie pamiętam kiedy ostatnio mi się zdarzyło, żebym powiedziała to co chciałam powiedzieć a dopiero potem coś tutaj napisała. Zazwyczaj było odwrotnie. Najpierw pisałam, a potem i tak nie mówiłam.. Aż mi się dziwnie zrobiło, pozytywnie dziwnie.

Czym się różnią ludzie między sobą? Oprócz koloru oczu, odcisków palców, grupy krwi? Kiedy tak idę ulicą i nie jestem w stanie ocenić nic więcej poza wyglądem - jak ocenić co mają po drugiej stronie? Kiedyś w swoim małym tłumie przyklejałam żółte karteczki. Teraz ten tłum stał się na tyle przejrzysty, że widzę wszystkich, ale co jeśli pojawia się w nim ktoś nowy? Jak go ocenić? Przeprowadzić badanie empiryczne?

Czasami takie dziwne życzenia, wypowiedziane bez sensu mi się spełniają i dopiero wtedy dociera do mnie czego chciałam. Tak też było tym razem, ale zaczęłam się zastanawiać czy nie wyszło mi to na lepsze? Chciałam żeby był bezpieczny - jest. A ja nadal żyję. Hura!
Jako że w przyrodzie musi być równowaga, krąg życia i tak dalej.. to i tym razem zaistniało zjawisko przeciwne po drugiej stronie równania. Do tego stopnia przeciwne, że aż niewiarygodne, ale dzieje się. Wszystko to, czego wtedy mi brakowało mam teraz. Do tego stopnia, że wydaje mi się to rodzajem ironii losu. Taki żarcik na rozluźnienie atmosferki.

Jeden wielki chaos. Tu, tam, wszędzie. Zagadka. Z drugiej strony dawno nie uśmiechałam się idąc ulicą. Tak więc.. po drugiej stronie chmur.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz