Strasznie jest uczyć się samemu rzeczy dla wszystkich najprostszych a dla mnie najtrudniejszych. Coś co większość dostała w zasadzie bezwarunkowo, dla mnie jest (znów) nieosiągalne. Przez chwilę, jedną krótką chwilę udało mi się to złapać, ale rezygnując z rzeczy niekorzystnej musiałam zrezygnować również z tej korzystnej. Tak jak teraz na to patrzę, to zastanawiam się, czy warto było takim kosztem z tego rezygnować. Może to już idealizacja(?). Tak jak śmierć ułatwia idealizowanie, tak samo chyba robi to czas. Tak mi się wydaje. A przynajmniej tak teraz to widzę, chociaż obraz mam dość spaczony.
Ironia losu polega na tym, że chociaż najbardziej boimy się, że powtórzymy błędy rodziców, rodziny.. że to te błędy nas w jakiś sposób skrzywdziły, to właśnie tak się często dzieje, że robimy to samo. Nie wiem gdzie wtedy jest instynkt samozachowawczy, ale paradoksalnie polega to chyba na tym, że sytuacje z domu rodzinnego są nam najbardziej, najlepiej i najdłużej znane, co sprawia że wydają się stosunkowo bezpieczne.. chociaż to samo się wyklucza to jest w tym jakiś chory sens. Tyle że nawet do tego nie mam jak się odnieść.
Nie mam celu, więc po co szukać drogi.
Znasz to uczucie które pojawia się np. gdy pierwszy raz słuchasz jakiegoś utworu muzycznego?
OdpowiedzUsuńUtwór prawie natychmiast Ci się podoba pomimo tego że nigdy wcześniej go nie słyszałaś. Jesteś podekscytowana... w jednej chwili czujesz wręcz niesamowity przypływ radości z tego że zdobyłaś tak genialny kawałek muzyki.
Mija pierwsza minuta ... do końca 3... 4 a może i o wiele więcej minut- a ty już czujesz że to jest właśnie to do czego będziesz wracać wielokrotnie.
Jesteś tego pewna ... ... ... hmmmm pomimo tego że nie znasz nawet jeszcze zakończenia - nie znasz celu do którego zmierzają wszystkie akordy, harmoniczne, napięcia w tej muzyce. Nie wiesz jakie będzie rozwiązanie - a jednak z rosnącą satysfakcją brniesz do końca - gdziekolwiek on jest.
Wydaje mi się że życie jest tylko ciut dłuższe od tej niesamowitej muzyki którą opisałem.
Cała reszta jest bardzo podobna.
Cel sam się wyklaruje - wybieraj tylko drogi które sprawiają ci przyjemność. Jeżeli kiedykolwiek poczujesz radość w swej podróży nie psuj tego cholernym zastanawianiem się dokąd cię ta droga zaprowadzi.
Jutro przecież możesz umrzeć...
i nie masz na to za wielkiego wpływu.
nie zastanawiam się gdzie. zastanawiam się dlaczego. i nie panuje nad tym.
Usuń