
Uwielbiam takie dni. Tęczowe dni. Nie wiem tylko czy nie jestem zbyt naiwna, bo podobno to najbliżsi potrafią najbardziej skrzywdzić. Może dlatego że tak bardzo liczę się z ich zdaniem, a może dlatego że ufam im do takiego stopnia że nie spodziewam się żadnych wyskoków. Moja czujność znów pobada w sen.. Sen zimowy.
Chociaż z drugiej strony mam wrażenie, że we wszystkim trzeba zachować umiar. Nawet w tym co wydaje się tak piękne że wręcz trzeba brać garściami. Że trzeba zatęsknić żeby docenić. Że trzeba odpocząć nawet od bezchmurnego nieba. Bo każde zachowanie (nawet moje.. tak, przyznaję się..) może zacząć być irytujące.
Oko Proroka jak ta poziomka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz